Liceum ich matmy nie nauczyło, więc uczelnie się męczą

Zdjęcie - Kandydaci na studia matematyczno-przyrodnicze mają problemy z matematyką i fizyką! Do organizowania przyszłym inżynierom zajęć wyrównawczych z tych przedmiotów zmuszone są niemal wszystkie uczelnie.

Damian w liceum miał piątki z przedmiotów ścisłych, dlatego po maturze zdecydował się zdawać na Wydział Matematyczno-Fizyczny Politechniki Śląskiej. Dostał się bez problemu, ale już na pierwszych zajęciach zaczęły się schody. - Profesor coś do nas mówił, a my nie rozumieliśmy ni w ząb. Wróciłem do domu i powiedziałem rodzicom, że chyba pomyliłem się przy wyborze kierunku - wspomina Damian.

Jak wszyscy świeżo upieczeni studenci PŚ, już w pierwszych dniach nauki Damian został wezwany na test sprawdzający wiedzę matematyczno-fizyczną. - Wyniki były opłakane! Chociaż wykorzystaliśmy te same zadania, które przed laty rozwiązywali uczniowie szkół średnich, a do wyboru były odpowiedzi a, b i c, tylko mniej więcej 1,5 tys. ze wszystkich 5 tys. studentów sobie poradziło. Inni zdobywali zaledwie po dwa-trzy punkty na 10 możliwych! - mówi prof. Marian Urbańczyk z Wydziału Matematyczno-Fizycznego PŚ.

Tym, którzy polegli, politechnika zaproponowała 10 godzin zajęć wyrównawczych. Oprócz wytypowanych studentów zgłosili się także ci, którzy w teście wypadli lepiej, ale mimo to uznali, że potrzebują pomocy.

Prof. Urbańczyka wcale to nie dziwi. - Poziom przedmiotów ścisłych w szkole ponadgimnazjalnej jest niski. Absolwenci nie znają logarytmów, rachunku różniczkowego. Bez tego nie potrafią odnaleźć się na studiach - przekonuje.

Zdaniem dr Piotra Gawrona, prodziekana ds. studenckich Wydziału Matematyczno-Fizycznego PŚ, wśród kandydatów zdarzają się tacy, którym problemy sprawia nawet... liczenie. - Dziś mało kto liczy w pamięci, bo są kalkulatory i komputery. Młodzież uczy się metodą "trzech z": zakuć, zdać, zapomnieć. A w matematyce braki w jakiejkolwiek dziedzinie uniemożliwiają zrozumienie kolejnych partii materiału - twierdzi dr Gawron.

Jego zdaniem problemy zaczęły się, odkąd matematyka przestała być obowiązkowa na maturze, a materiał w szkołach stopniowo obcinano. - Nauczyciele pobłażliwie traktowali uczniów, którzy sobie z nim nie radzili. W rezultacie współczesny absolwent szkoły ponadgimnazjalnej wie o matematyce tyle, ile ósmoklasista w latach 70. i 80. - mówi dr Gawron.

Kursy wyrównawcze cieszą się olbrzymią popularnością także na Wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii czy na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Śląskiego. - Są niezbędne, bo już na pierwszych ćwiczeniach okazuje się, że studenci nie mają pojęcia o indukcji, nie mówiąc o funkcjach. Zanim nadrobią zaległości, mija pierwszy semestr - wzdycha prof. Maciej Sablik, dziekan WMFiCh.

Dodaje, że młodzi ludzie przyzwyczaili się do programów komputerowych, które za jednym kliknięciem dają gotowy wynik. - Mało kto pomyśli, że nim taki program powstanie, jakiś specjalista musi spędzić wiele godzin, by go napisać - mówi prof. Sablik.

Źródło: gazeta.pl

Komentarze:

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze