- Student jest wartością najcenniejszą na uczelni. Ważne jest dla nas to, co wyniesie ze studiów, jaką opinię o naszym środowisku akademickim. Bo żadna reklama nic nie zmieni, gdy opinia krążąca w środowisku będzie inna - twierdzi prorektor Politechniki Rzeszowskiej prof. Leszek Woźniak
Agata Kulczycka: Kilka dni temu na łamach "Gazety" prezentowaliśmy opinie studentów m.in. z Politechniki Rzeszowskiej, którzy mówili o problemach, z jakimi spotykają się na uczelni.
Prof. Leszek Woźniak: Byłem tym zbulwersowany. Wydaje mi się, że to niesprawiedliwe, iż negatywne wypowiedzi dwóch studentów kształtują opinię publiczną. Zwłaszcza w sytuacji, gdy większość studentów - wiemy to na podstawie ankiet, które sami przeprowadzamy - bardzo pozytywnie ocenia jakość wykładów, podejście wykładowcy do studenta, to, co i jak prezentuje. Oczywiście zdarzają się i uwagi krytyczne, ale nawet w takich gigantach jak Oxford czy Cambridge jakaś część studentów nie jest zadowolona z tego, kto i jak wykłada. Bywa, że studenci negatywnie oceniają prowadzących, bo ci są wymagający. Nie mówię, że jesteśmy idealną uczelnią, bo takiego cudu nie ma i nie było na świecie, ale takie wypowiedzi zmuszają nas do zareagowania.
Czy zdarza się, że ze względu na złe oceny studentów pracownicy politechniki tracą pracę?
- Tylko na jednym wydziale - zarządzania i marketingu - w ciągu dwóch lat rozwiązaliśmy umowy z trzema samodzielnymi pracownikami naukowymi, bo wiedza, którą przekazywali, była nie za bardzo nowoczesna, a wymagania lekko spłycone.
Mimo że byli to samodzielni pracownicy i bardzo się liczyli dla uczelni, choćby tylko z punktu widzenia finansowania szkolnictwa wyższego. Przeważyła opinia studentów. Jeśli ktoś brakiem wiedzy, sposobem reagowania na studentów czy swoją kulturą nie sprosta wymaganiom, jakie pracownikom naukowym stawiamy na Politechnice Rzeszowskiej, to dziękujemy mu za współpracę. Student jest wartością najcenniejszą na uczelni. Ważne jest dla nas to, co wyniesie ze studiów, jaką opinię o naszym środowisku akademickim. Bo żadna reklama nic nie zmieni, gdy opinia krążąca w środowisku będzie inna.
Studenci, których opinie publikowaliśmy, skarżyli się, że częstą formą zaliczeń na PRz - dotyczy to studiów zaocznych - są referaty. Tymczasem studenci nagminnie ściągają je z internetu. Odczytywane na zajęciach nic nie wnoszą: ani dla przygotowujących je, ani dla słuchających.
- Być może zdarzają się takie przypadki, ale absolutna większość zaliczeń polega na różnych formach przygotowania np. projektu czy pisemnego kolokwium. Referaty to nie jest obowiązujący schemat, walczę z tym, jak tylko mogę. Sam ani razu nie zdecydowałem się na taki model zaliczenia przedmiotu. A studentom powtarzam zawsze, że jedyna pewna sytuacja, kiedy dostaną u mnie dwóję, jest wtedy, gdy przyniosą pracę ściągniętą z internetu. Mogą przynieść krótkie wypracowanie, nawet sprzeczne z tym, co ja mówiłem na zajęciach, byle umieli bronić swoich tez.
Jak działa na politechnice system antyplagiatowy?
- Każda praca obowiązkowo jest składana w wersji elektronicznej. Dodatkowo student podpisuje oświadczenie, że jest to jego autorska praca. Prace na PRz powstają na bazie profilu naukowego i badań, które my prowadzimy. Nie można ściągnąć z internetu czegoś, co jest wykonywane po raz pierwszy.
Opisywaliśmy przypadek, gdy prowadzący nie zgadzał się na udostępnienie prezentacji studentom. W dodatku była ona nielogiczna i niespójna.
- To nie do przyjęcia. Gdy takie informacje do nas docierają, natychmiast na nie reagujemy. Może student nie rozumiał wykładu z innych powodów, ale to nie zmienia faktu, że pracownik powinien był udostępnić te materiały. Albo przynajmniej porozmawiać, o co chodzi w tym temacie.
dostępne po zalogowaniu



