Przygotowanie takiej cieczy jest bardzo proste: można zrobić to nawet w warunkach domowych. Drobny proszek materiału ferromagnetycznego (czyli takiego, który potrafi się namagnetyzowac), na przykład żelaza, dobrze wymieszajmy w jakiejś tłustej cieczy: powiedzmy w oleju kukurydzianym. Dostaniemy tak zwaną ciecz magnetoreologiczną, która jest odmianą ferrofluidu (po polsku: ciecz magnetyczna lub ferrociecz - różnią się one jedynie wymiarami cząsteczek).
Podstawową cechą cieczy magnetoreologicznej jest to, że bardzo łatwo zmienia ona swój kształt. Dzięki cząsteczkom magnetycznym nabywa zupełnie innych jakości. Może "ściekać" w górę, tworzyć fontanny bez zastosowania urządzeń mechanicznych, występować w postaci kulek zawisających w powietrzu oraz zastygać o kształcie zadziwiających figur objętościowych.
Natomiast jak działa ferrofluid? Bezładnie zawieszone w oleju cząsteczki wskutek działania pola magnetycznego ustawiają się wzdłuż jego linii, wpływając na mechaniczne własności cieczy. Jej lepkość w taki sposób może się zmieniać do tysiąca razy na sekundę!
Własność ta jest bardzo przydatna do konstruowania urządzeń tłumiących udary mechaniczne. Na przykład w niektórych sportowych samochodach na cieczach magnetycznych działają pochłaniacze wstrząsu. Dzięki tym urządzeniom kierowcy są zabezpieczeni przed uszkodzeniami związanymi z nagłym hamowaniem samochodu.
W Chinach natomiast zbudowano most Dong Ting Lake Bridge zawierający magnetoreologiczne tłumiki ruchu, przeciwdziałające silnym porywom wiatru i trzęsieniu ziemi. To nie jedyne zastosowania właściwości ferrocieczy. Dzięki niej można również w pralce stłumić wibracje i szum w czasie jej pracy.
Ferrociecz posiada masę nadzwyczajnych zastosowań dlatego też sama w sobie jest ciekawym obiektem do badania właściwości fizycznych. Jednak ponieważ wpływają na nią pole grawitacyjne i magnetyczne Ziemi, zaburzając warunki eksperymentów, dlatego precyzyjne badania ferrocieczy magnetycznych są przeprowadzane w nieważkości na stacjach orbitalnych.




